Manufaktura Malesa | #dlaplanety | Manufaktura Malesa
Brak przedmiotów w koszyku.
 

Dzień Ochrony Środowiska

Dnia 5 czerwca obchodzony jest Dzień Ochrony Środowiska. Wiedzieliście o tym? Bo ja nie, ale już wiem i będę o tym pamiętać! 😉

Kiedy byłam młodsza wiedziałam o tym, że trzeba szanować środowisko. Nie można wyrzucać śmieci do lasu, itp. Byłam w szkole podstawowej im. Przyjaciół Ziemii, więc brałam też parę razy udział w wielu eko konkursach. Ba! Do tej pory pamiętam hymn mojej szkoły! Więc teorię mam w małym palcu.

Dopiero jakieś parę lat temu pojawiła się opcja segregowania śmieci. Pamiętam ten „bunt” kiedy ogłoszono, że teraz wszyscy będziemy musieli segregować śmieci, że w związku z tym opłaty też będą inne. „Ale jak to?! Tyle koszy na śmieci?! Gdzie ja mam to postawić?! Gdzie wynosić?!”. I wiele innych pytań. Do osiedlowych śmietników wjechały kolorowe kontenery na odpady. Opisane jak trzeba. I pozostało to do tej pory, dla mnie bomba! Ale krew mnie zalewa jak otwieram niebieski kontener (na papier), a tam kartony w reklamówce! Albo sąsiad przede mną patrzy w którym kontenerze jest więcej miejsca i tam wrzuca swój worek – z czym? Tylko on jeden wie.

Kolejna rzecz to ograniczenie plastiku. Pamiętam popłoch na osiedlowym bazarku kiedy sprzedawcy zaczęli doliczać do rachunku też reklamówki. Kiedy w centrach handlowych przy kasie, ekspedientki zaczęły pytać się czy doliczyć torbę? Teraz większość z nas, zawsze w kieszeni czy w swojej torebce nosi wielorazową torbę na zakupy. W sklepach, przy kasach wiszą torby wielorazowe do kupienia. Ekstra! Myślę, że już się do tego po prostu przyzwyczailiśmy. A jaka to ogromna korzyść dla planety!

W październiku 2019 roku całą rodziną wybraliśmy się do Zakopanego. Niezapomniana przygoda, ale o tym w innym poście. Codziennie spacerowaliśmy po szlakach górskich i napawaliśmy się spokojem i ciszą, które nas otaczały. Ostatni tydzień października to na prawdę moment kiedy w górach nikogo nie ma 😉 Wszyscy byliśmy zachwyceni widokami, ja miałam wrażenie jakby te liście były bardziej zielone niż są w pozostałej części Polski. Pewnego dnia wybraliśmy się do Centrum Edukacji Tatrzańskiego Parku Narodowego . Super miejsce! Nietoperz, jelonek i wiewiórka opowiadają co można robić, żeby dbać o szlaki górskie, jak zachowywać się w górach i co zrobić gdy na swojej drodze napotkamy dzikie zwierzę. Niby banalne rzeczy, każdy wie co i jak, ale z drugiej strony JAKIE TO JEST ISTOTNE! Jakie to ważne, żeby od małego wkładać to wszystko do małych głów naszych dzieci i samemu stosować to w praktyce. Dzieci są wzrokowcami, patrzą na nas i biorą z nas przykład.

Na codzień staram się jak najwięcej czasu spędzać z dziećmi na świeżym powietrzu. Zazwyczaj chodzimy na plażę, na pobliską polanę lub jeździmy do lasu. Przyznam, że jest mi po prostu łatwiej ogarnąć dzieci właśnie w takich miejscach niż na placu zabaw. Poza tym moje dzieci lubią czuć się jak odkrywcy! Frajdą jest znaleźć ślimaka, robaka czy inne stworzonko. I dobrze wiedzą, że z szacunku do istot żywych mogą tylko na nie popatrzeć, a nie zdeptać czy zgnieść. Na plaży często coś kopiąc, znajdują masę śmieci – niestety. Mimo, że na naszej plaży stoi mnóstwo koszy na śmieci, to jednak ludziom jak widać ciężko jest wyrzucić śmieci tam gdzie trzeba. Moje dzieci pytają wtedy „Mamo, a dlaczego ten ktoś nie wyrzucił tego do kosza? Przecież nie można wyrzucać śmieci gdzie się chce”. I co ja mam wtedy odpowiedzieć? Bo sama nie wiem, dlaczego ten ktoś tak zrobił.

Dla mnie ochrona środowiska to świadomość o tym, że coś takiego w ogóle jest. To chęć dbania o nasze środowisko, o te tereny, które nas otaczają. W takim momencie liczą się właśnie nasze chęci, a nie puste słowa i slogany wypowiadane na próżno. Od samego mówienia to jeszcze nikt za bardzo nic nie poczynił 😉

Dokładnie nie pamiętam kiedy zaczął interesować mnie temat eko życia. Podejrzewam, że nie był to jakiś spektakularny moment. Nie przekręciłam nagle swojego życia i domu z dnia na dzień o 180 stopni. Raczej była to metoda małych kroków. Segregacja śmieci, wielorazowe torby na zakupy, wielorazowy worek na pieczywo. Zaczęłam patrzeć z czego są wykonane opakowania produktów z których korzystamy na co dzień.

Z domu musiałam pozbyć się markowych środków do prania, ponieważ mój syn jest alergikiem i ma atopowe zapalenie skóry (AZS). Zaczęłam więc używać eko proszków do prania (kupuję gotowe składniki i „składam” je we własny proszek), a do płukania wodę z olejkiem. Zmieniłam nam wszystkim kosmetyki – żel do mycia ciała, szampon, mydło do rąk. Zaczęłam patrzeć na skład tych produktów. Poszukałam, poczytałam o kosmetykach polskich producentów, którzy tworzą swoje eko produkty, np. Mydlarnia Cztery Szpaki. Uwielbiam szampon w kostce i dezodorant od nich.

Jakiś czas temu uszyłam dla siebie wielorazowe płatki kosmetyczne do demakijażu. To był strzał w 10! Zmywam makijaż (nie znalazłam jeszcze idealnego płynu do demakijażu, z dobrym składem i takiego który nie podrażnia skóry w okół oczu 🙁 ), wacik spłukuję na świeżo pod bieżącą wodą i kładę na kaloryfer do wyschnięcia. Później piorę w pralce.

Mam czwórkę dzieci. Nie jestem typem zbieracza – na szczęście. Mimo to ubrań jest w naszym domu dosyć dużo. Ale coś zaczęło się dziać w mojej głowie podczas zakupów ubraniowych, bo nagle okazało się, że nie potrzebuję tak wielu rzeczy jak myślałam! Zaczęłam systematycznie odkładać za małe lub bardzo zniszczone ubrania dzieci. Pokochałam sklepy typu second hand! Można tam znaleźć często perełki za na prawdę niską cenę.

Kolejnym moim krokiem była zamiana akcesoriów jednorazowych na wielorazowe w kuchni. Ręczniki papierowe! Ile tego było! Przy dzieciach w kółko się coś rozlewa, wylewa, po każdym posiłku staram się wytrzeć stół, blaty w kuchni… Na prawdę zużywaliśmy duże ilości takich ręczników. W końcu postanowiłam sama stworzyć sobie jakąś alternatywę. Uszyłam ściereczki wielorazowe z bawełny typu wafel. Sprawdziły się idealnie! Są cudownie chłonne, a po użyciu spłukuję je wodą i wysuszam. Co jakiś czas piorę w pralce i są jak nowe. Nie pamiętam już kiedy ostatni raz kupiłam ręcznik papierowy – z czego jestem bardzo dumna.

Na drugi ogień poszła myjka do naczyń. Moja zmora. Zawsze wydawała mi się brudna, śmierdząca i po prostu ble! Poczytałam o myjkach ze sznurka konopnego. Jakie są jego właściwości? Po pierwsze taki sznurek jest bardzo trwały, więc można go używać przez wiele tygodni czy miesięcy. Po drugie – jest antybakteryjny i antygrzybiczny. Zrobiłam sobie taką myjkę, żeby sprawdzić czy to wszystko prawda. Po użyciu myjki wyciskam nadmiar wody i pozostawiam do wyschnięcia. Od czasu do czasu wyparzam wrzątkiem lub wkładam do zmywarki.

Tych wszystkich zmian nie dokonałam w ciągu tygodnia czy nawet miesiąca. Dochodzę do wielu rozwiązań sama. Sprawdzam, testuje na sobie, a potem proponuję (bez przymusu 😉 ) takie rozwiązania najbliższym. Po woli zmieniam swoje otoczenie, codziennie wpadam na nowe pomysły jak pomóc sobie, np. zaoszczędzić pieniądze a przy okazji wspomóc naszą planetę. Banalne słowa, ale trudne często do wykonania.

Może i Wy spróbujecie metodą małych kroków zmienić coś u siebie? Gorąco Was do tego zachęcam i zapraszam po wielorazowe rozwiązania do siebie;)

Wszystkie produkty wymienione powyżej znajdziecie u mnie w sklepie już niebawem. Zapraszam do śledzenia aktualności na moim fb i instagramie.